Peter debatował nad zbadaniem sprawy, ale ostatecznie pozostał w łóżku, przekonując samego siebie, że to nic takiego. Mimo to sen nie przychodził łatwo. Odgłosy pozostały w jego umyśle, stając się coraz głośniejsze w jego wyobraźni. Do rana jego nerwy były zszargane i postanowił wyrzucić dziwne dźwięki z głowy.
Reklama
Reklama
Gdy Peter wyszedł do pracy, jego sąsiadka, pani Henderson, zawołała ze swojego ogrodu. "Peter, mogę na słówko? - zapytała z troską w głosie. Podszedł do niej, wymuszając uśmiech. "Dzień dobry, pani Henderson. O co chodzi?
Reklama
Reklama