Przy innym stoliku siedział samotnie mężczyzna w białej koszulce. Jego przeszywające spojrzenie było utkwione w stoliku Brianny przez całą wieczność. Jego wyraz twarzy był nieczytelny, ani życzliwy, ani okrutny, ale jego nieustępliwe skupienie sprawiało, że Brianna czuła się odsłonięta, jak pod mikroskopem.
Reklama
Reklama
Spojrzenia wbijały się w nią jak lasery, niewypowiedziany ciężar naciskał na jej plecy. Walczyła z chęcią zareagowania, wiedząc, że nie może sobie pozwolić na zwrócenie na siebie większej uwagi. Zamiast tego skupiła się na Adrianie i Lucy, zachęcając ich do jak najszybszego skończenia quesadilli.
Reklama
Reklama