W ciągu dwóch godzin cisza i spokój panujące na Blackwood Lane zostały zakłócone. Na miejsce przyjechała karetka ratunkowa, a pracownicy w kamizelkach odblaskowych zaczęli odgrodzić podwórko przed domem jaskrawopomarańczową taśmą zabezpieczającą. Kierownik ekipy podszedł do Laury stojącej na ganku, trzymając w ręku notes z klipsem. – Pani Kingsley, musimy sprawdzić wnętrze pani domu – powiedział poważnym tonem. – Czy ma pani jakieś stare pomieszczenia magazynowe w piwnicy po tej stronie domku?
– To tylko mała szafka na rzeczy przy kuchni – powiedziała Laura, wprowadzając go do środka. – Kiedyś trzymaliśmy w niej stare narzędzia, ale wiele lat temu, kiedy byłam jeszcze dzieckiem, mieścił się tam nasz stary system grzewczy. – Przywódca oświetlił latarką ścianę w miejscu, gdzie dom stykał się z fundamentem.
Tam, na wpół ukryty za stosem pudeł, leżał kawałek starej żelaznej rury – odcięty i zakryty, ale pasujący do tej na zewnątrz. „Przechodzi prosto przez ścianę” – mruknął dowódca do radia. – Mamy wyciek. – Laura trzymała się framugi drzwi. – Proszę, po prostu powiedz mi, co tam jest zakopane.