David wziął telefon i ponownie otworzył oba zdjęcia. Ślad znajdował się w pobliżu tej samej wąskiej półki skalnej. „Może coś tam utknęło” – powiedział. Claire potrząsnęła głową. „Ale czy to tam było, kiedy przyjechaliśmy?” Zaczęła przeglądać wcześniejsze zdjęcia. Na jednym z nich widniał ten sam klif, na którym nie było nic niezwykłego. „Oto” – powiedziała. – Nie ma koloru. – Otworzyła kolejne. Nadal nic.
David sprawdził znaczniki czasu. „Ten jest z 3:41”. Claire otworzyła pierwsze zdjęcie z jasną plamą. „A to z 4:03”. David zmarszczył brwi. – Dwadzieścia dwie minuty – powiedziała Claire, patrząc na niego. – A więc cokolwiek to jest, pojawiło się w tym czasie. – Oboje zamilkli. Wtedy Claire powiedziała: – Ten dźwięk, który słyszeliśmy. – David powoli skinął głową. – Myślałem o tym samym.
Claire ponownie przejrzała wcześniejsze zdjęcia. Zatrzymała się na ujęciu przedstawiającym rozległe niebo nad klifem. – Chwileczkę. – W oddali widoczny był niewielki, zakrzywiony kształt. David pochylił się bliżej. Claire przeszła do kolejnego zdjęcia i wskazała na ten fragment klifu. – Te kolory! – David zawahał się. Claire ponownie spojrzała na zdjęcie, a w jej piersi narastał dziwny strach.