Niegrzeczny dyrektor nęka starszą kasjerkę i słono za to płaci..

Przenośnik taśmowy szumiał, niosąc bogaty asortyment wysokiej klasy artykułów spożywczych w kierunku jego kasy. Arthur Pendelton poprawił swoją zieloną kamizelkę i uśmiechnął się uprzejmie, a jego pomarszczone dłonie poruszały się z wyćwiczoną starannością. Miał siedemdziesiąt jeden lat, ale pracował w Market & Co od wystarczającej ilości lat, aby wykonać dokładną pracę.

„Proszę, pospiesz się” – ostry głos dobiegł zza lady. Victoria Kline stała tam, stukając swoją designerską torebką o pasek. Była stałą bywalczynią jego zaułka, prominentną kierowniczką w Vanguard Assets po drugiej stronie ulicy i zawsze zachowywała się z absolutną, przeszywającą pogardą dla każdego w mundurze. Arthur zachował spokój, nie odrywając wzroku od terminala. „Przepraszam panią. Działam tak szybko, jak tylko mogę „Cóż, twoja szybkość nie jest wystarczająca. Wkrótce mam spotkanie – zadrwiła Victoria, podnosząc głos tak, by cała kolejka mogła ją usłyszeć.

Zanim Arthur zdążył dokończyć skanowanie jej produktów, z taśmy rozległ się głośny, mokry chrzęst. Arthur spojrzał w dół ze zdziwieniem. Karton jajek premium zderzył się z ciężkim dzbankiem mleka, miażdżąc je natychmiast i rozlewając żółte żółtko na szklany skaner. Część z nich spryskała nawet jej kombinezon. Dla wszystkich obserwujących wyglądało to tak, jakby Arthur po prostu pozwolił przedmiotom gromadzić się na ślepo. „Spójrz na to! Zniszczyłeś mój drogi garnitur, a ja muszę iść na spotkanie – wrzasnęła Victoria, jej głos ociekał wyrachowanym oburzeniem.