Arthur natychmiast sięgnął po rolkę ręczników papierowych, aby posprzątać sączący się bałagan, ale Victoria rzuciła się do przodu, opierając się ciężko o ladę. Próbował ją ominąć, aby usunąć rozlany płyn, ale ona nadal się poruszała, rzucając mu prosto w twarz lawinę skarg. „Kierowniku! Potrzebuję kierownika w tej chwili!” Krzyknęła Victoria, przyciągając wzrok całego przedniego końca sklepu.
Bob, kierownik sklepu, podbiegł, jego twarz zbladła z niepokoju. Victoria wskazała palcem na klatkę piersiową Arthura. „Ten stetryczały starzec właśnie zniszczył mój garnitur, a kiedy go zwymyślałam, kompletnie się speszył! Spójrz na jego ekran – on również całkowicie zepsuł mój rachunek, podwójnie obciążając mnie za steki! Chcę go zwolnić, albo mój zespół prawny pozwie go za niekompetencję do końca dnia!”
Arthur spojrzał na monitor w całkowitym zdezorientowaniu. Chaotyczny, zduplikowany ręczny wpis dotyczący drogiego steku w jakiś sposób migał na ekranie, idealnie zsynchronizowany z jajecznym bałaganem. Nie pamiętał, jak naciskał te klawisze. Przerażony głośnym korporacyjnym pozwem od elitarnego klienta, Bob nie chciał spędzać godzin na przeglądaniu dzienników z zaplecza. Spojrzał na Arthura z mieszaniną litości i strachu. „Arthur, naprawdę mi przykro, ale muszę cię zwolnić