Cisza nie trwała długo. Przy drzwiach rozległo się pojedyncze chichotnięcie, po którym natychmiast nastąpiło kolejne. W ciągu trzech sekund w całym wagonie wybuchła niepohamowana fala zbiorowego, gromkiego śmiechu.
Reklama
Reklama
„Spójrzcie tylko!” – krzyknął ktoś z tyłu. „Karma to prawdziwa zmora, co?!” – krzyknął mężczyzna z teczką, próbując przekrzyczeć zgiełk i ocierając łzę śmiechu z oka. Młoda kobieta wpadła w panikę, a jej twarz zabarwiła się na szkarłatno pod strumieniem kapiącej kawy.
Wyjęła z kieszeni cienką serwetkę i zaczęła energicznie wycierać rękawy, ale jedyne, co osiągnęła, to wbicie ciemnej plamy po kawie jeszcze głębiej w materiał.
Reklama
Reklama