Stojąc na ganku obok zniszczonej donicy, Arthur zadzwonił na infolinię obsługi klienta firmy logistycznej. Po dwudziestu minutach słuchania automatycznej muzyki w tle odebrał przedstawiciel firmy, witając go zmęczonym, odczytanym z kartki powitaniem.
– Dzwonię w sprawie przesyłki, która została oznaczona jako dostarczona dwie godziny temu – powiedział Arthur, starając się zachować spokojny ton głosu. „Nie ma jej na moim ganku, a moja posesja została zniszczona”. „Proszę pozwolić, że sprawdzę dziennik kierowcy” – odparł agent, a w tle słychać było stukanie klawiszy. „Z notatek kierowcy wynika, że paczka została pozostawiona przed drzwiami wejściowymi o godz. 14:15. Kurier przesłał zdjęcie potwierdzające dostawę”.
Sekundę później rozległ się sygnał z telefonu Arthura. Otworzył zdjęcie. Na zdjęciu wyraźnie widać było małą, zapakowaną paczkę leżącą bezpiecznie obok nienaruszonej doniczki, skąpaną w popołudniowym słońcu. „Została dostarczona, proszę pana” – odparł beznamiętnie agent. „Ponieważ paczka została prawidłowo umieszczona na pańskiej posesji, na tym kończy się nasza odpowiedzialność. Będzie pan musiał skontaktować się z lokalnymi organami ścigania”.