Dla większości ludzi praca i dom to dwie zupełnie odrębne rzeczy. Ale dla Leny Carter ciągłe przemieszczanie się między lokalizacjami, pakowanie sprzętu fotograficznego i życie z tymczasowych pobytów zaczęło się nudzić. Jako niezależny fotograf, jej praca często zabierała ją daleko od domu – i po pewnym czasie zdała sobie sprawę, że spędza więcej czasu na dostosowywaniu się do miejsca, w którym się znajduje, niż na cieszeniu się tym, gdzie jest.
Hotele wydawały się bezosobowe. Wynajem krótkoterminowy nigdy tak naprawdę nie był jej domem. A życie z walizki dość szybko zaczęło tracić swój urok. Wymyśliła więc rozwiązanie, o którym większość ludzi nawet by nie pomyślała. Zbudowała sobie dom, który mogła zabrać ze sobą.
Lena powiedziała nam, że już wcześniej szukała rozwiązań w postaci konwersji vanów i kamperów, ale większość z nich wydawała się zbyt ciasna do życia, jakie chciała prowadzić. Potrzebowała przestrzeni nie tylko do spania, ale także do życia, pracy, ładowania i przewożenia sprzętu związanego z jej pracą. Wtedy pomysł przekształcenia piętrowego autobusu zaczął wydawać się mniej absurdalny – i bardziej przypominał dokładnie to, czego szukała. Z zewnątrz nadal wydaje się to prawie niemożliwe do uwierzenia.
Ale kiedy zapytaliśmy ją, jak to jest mieszkać w środku, uśmiechnęła się i powiedziała: „Wejdźcie, oprowadzę was”