Altha Vance wpatrywała się w zdjęcie na swoim telefonie nieco dłużej, niż zamierzała. To było stare zdjęcie – ona i jej matka stojące obok siebie, obie uśmiechające się do czegoś poza kadrem. Zostało zrobione lata temu, kiedy wszystko wydawało się prostsze. Odetchnęła powoli i zamknęła telefon.
Lotnisko było głośne, zatłoczone i szybko się poruszało wokół niej, ale czuła się dziwnie odłączona od tego wszystkiego. Miała ważne spotkanie, na które musiała dotrzeć. Spotkanie, którego nie mogła przegapić. Mimo to, gdy weszła do kolejki przy wejściu, coś odciągnęło jej uwagę. Na początku był to tylko dźwięk.
Delikatny. Niemal ukryty pod hałasem ludzi i toczących się bagaży. Głos. „Nie mam dokąd pójść… proszę Altha zmarszczyła lekko brwi i spojrzała na pobliski filar. Nie widziała wyraźnie z miejsca, w którym stała. Ale słyszała wystarczająco dużo.
Im więcej słuchała, tym trudniej było jej to ignorować.