Gdy Altha dotarła do domku na plaży, słońce zaczęło już zachodzić. Z daleka dostrzegła coś, czego się nie spodziewała. Światła. Wewnątrz. To miejsce nie było już ciemne. Gdy podeszła bliżej, zauważyła coś jeszcze. Ruch.
Cienie przesuwające się po ścianach. Więcej niż jeden. Altha zwolniła kroku. Jej uścisk lekko się zacisnął. To nie było w porządku. Oddała dom tylko jednej osobie. Jednej kobiecie. Jednemu dziecku. Dlaczego więc wyglądało na to, że w środku był ktoś jeszcze?
„Co do diabła…” mruknęła pod nosem. Przez chwilę po prostu tam stała. Potem podeszła do drzwi i zapukała. W ciągu kilku sekund otworzyły się.