Wnętrze kabiny było dokładnie takie, jak się początkowo spodziewali – ciche, zakurzone i nieco szorstkie na krawędziach. Nic nie wskazywało na ukrytą tajemnicę lub tajny bunkier. Jeśli już, to wyglądało to po prostu na stare miejsce, które zbyt długo pozostawiono w spokoju. Wyglądało to na strukturę, którą ktoś mógł kiedyś wykorzystać jako weekendowe schronienie lub chatkę myśliwską, zanim ostatecznie porzucił ją w lesie.
To tylko sprawiło, że poczuli się bardziej komfortowo. Zaczęli przyglądać się przestrzeni tak, jak zrobiłby to każdy, wyobrażając sobie, czym mogłaby się stać. Trochę porządku tutaj. Może jakieś oświetlenie. Może kanapa lub kilka krzeseł. Jedno z tych przypadkowych ukrytych miejsc, które w jakiś sposób staje się idealną małą ucieczką od normalnego życia. Przez chwilę naprawdę wydawało się, że to wszystko, czym było to miejsce.
Ale im dłużej eksplorowali, tym bardziej zdawali sobie sprawę, że sama kabina może nie być główną atrakcją. Były szczegóły, które nie do końca pasowały do tego, czego oczekiwali od takiego miejsca. A kiedy już je zauważyli, nie sposób było zignorować myśli, że w kabinie może być coś więcej niż to, co widać na powierzchni.
Wtedy zaczęło się robić dziwnie.