Tego konkretnego popołudnia ekipa była już na skraju wyczerpania. Spodziewali się ogromnej dostawy ciężkiego drewna potrzebnego do wykonania szkieletu dachu. Brygadzista przez cały dzień ściśle monitorował te dwa zarezerwowane miejsca parkingowe, wiedząc, że jeśli ciężarówka dostawcza nie będzie mogła tam zaparkować, zablokuje całą wąską ulicę publiczną, powodując koszmar komunikacyjny w okolicy.
Ale wtedy elegancki, luksusowy sedan wjechał prosto na jedno z zakazanych miejsc. Kierowca nawet nie wysiadł. Siedziała wygodnie na fotelu kierowcy, w trakcie rozmowy przez zestaw słuchawkowy Bluetooth, gestykulując energicznie i śmiejąc się podczas rozmowy. Brygadzista natychmiast zszedł ze wzgórza i dał jej znak, żeby opuściła szybę. Spojrzała na niego gniewnie przez szybę, pokazała mu palec z napisem „chwileczkę” i całkowicie go zignorowała, kontynuując głośną rozmowę o swoich planach na weekend.
Kiedy w końcu raczyła uchylić okno o centymetr, nawet nie przerwała rozmowy. „Właśnie odbieram zamówienie na wynos z bistro po drugiej stronie ulicy” – odparła ostro, a jej głos ociekał protekcjonalnością. „Właśnie to pakują. Nie przejmuj się tym, na pewno masz lepsze rzeczy do roboty”.