Odkrywanie dziwnej prawdy o nagłych weekendowych wyjazdach mojego męża

Tom twierdził, że presja korporacyjna go dusiła i że zapisał się na biwak w dziczy organizowany przez męską służbę ich kościoła. Poczuła się niesamowicie zaskoczona, zwłaszcza że nie wspominał o służbie od lat, ale Clara odrzuciła na bok swój niepokój. Ufała mu ślepo. Potrzebował przestrzeni, by się zregenerować, a ona była szczęśliwa, mogąc mu ją dać, jeśli dzięki temu odzyska męża, jakiego znała.

W piątkowe popołudnie zegar odmierzał czas do jego wyjazdu. Tom spakował swój płócienny plecak z dziwną, hiper skupioną intensywnością. Kiedy nadszedł czas wyjazdu, pocałował Clarę z długotrwałym, nietypowym zapałem, który czuł się prawie jak winne przeprosiny. Wsiadł do swojego SUV-a i odjechał dokładnie o trzeciej po południu.


Pod jego nieobecność dom natychmiast stał się pusty, a w pokojach zapanowała ciężka cisza. Szukając odwrócenia uwagi od narastającego niepokoju, Clara postanowiła załatwić kilka przyziemnych spraw, aby zająć czymś umysł. Nigdy nie spodziewała się, że zwykła wycieczka do lokalnego sklepu spożywczego zburzy jej rzeczywistość.