Andrew poczuł zimną krew. „Więc on je… porwał?” „Mniej więcej – powiedział ponuro oficer. „Zabierał je poza granice stanu. Ich matka zgłosiła zaginięcie dziś rano. Twój telefon po prostu go otworzył”
Andrew zamrugał, a ciężar tego wszystkiego w końcu do niego dotarł. Dziewczyna z torbą znów na niego patrzyła. Teraz już nie spanikowana. Po prostu… wdzięczna. Wyczerpana, ale bezpieczna. Powoli skinęła głową. Andrew odwzajemnił je.