Gotowała własne posiłki, preferowała naturalne środki lecznicze i mówiła z pewnością kogoś, kto bardziej ufał doświadczeniu niż instrukcjom obsługi. Kiedy udzielała rad, brzmiały one rozsądnie – zwłaszcza gdy były przekazywane z pewnością siebie kobiety, która wcześniej wychowywała dziecko.
„To stara szkoła” – powiedziała Carrie, gdy Mike uniósł brew na coś, co zasugerowała Eleanor. „Ma dobre intencje” I tak było. Przynajmniej tak to wyglądało. Przez pierwsze kilka tygodni wszystko wydawało się w porządku. Maxine uśmiechała się, gdy rodzice po nią przychodzili. Eleanor zgłaszała spokojne drzemki, dobre zachowanie.