„Masz szczęście. Niektórzy rodzice zabiliby za tak łatwe dziecko” Mike uśmiechnął się, gdy tego oczekiwano. Pocałował córkę w czoło. Powiedział sobie, żeby nie rozpamiętywać tego, jak chłodna jest jej skóra. Carrie też zauważała różne rzeczy, ale ujmowała je inaczej. Zawsze to robiła.
„Wiem, że wciąż pytam, czy to zryw wzrostu” – powiedziała pewnej nocy, szorując patelnię, która była już czysta – „ale… to już nie jest normalne” Mike przytaknął. „To nie jest przypadkowe – powiedział. „To jest wzorzyste” Weekendy wydawały się inne.