W pobliżu kwietnika, w którym Maxine lubiła kopać, ciemne kępy usiane były ziemią. „To coś nowego – powiedział Mike. Carrie podążyła za jego spojrzeniem. „Czy może być uczulona?” – zapytała. „To wyjaśniałoby gorączkę To miało sens. Zbyt wiele sensu. Takie wyjaśnienie, które samo się nasuwa i nie wymaga dalszych pytań. Mike przykucnął, sprawdzając szczelinę. „Naprawię to” – powiedział natychmiast.
Zrobił to w tamten weekend. Wbił deski z powrotem na miejsce. Wzmocnił narożnik. Szorował kamienie przy grządce ogrodowej, aż bolały go ręce. Każdy wbity gwóźdź oznaczał działanie. Kontrola. Nadzieję. Przez chwilę to działało. A potem nic się nie zmieniło. Gorączka Maxine powróciła w środę. Wtedy pojawiła się herbata.