Wszystkim, w co prawie przestali wierzyć, że się wydarzy. Poprzednie lata były ciche i ciężkie od rozczarowań. Wizyty u lekarza, które zlewały się w jedno. Wyniki badań podawane ostrożnym tonem. Przyjaciele ogłaszający ciążę z przeprosinami w oczach. Carrie radziła sobie z tym z wdziękiem przez większość dni. Mike mniej. Liczył miesiące. Liczył pieniądze.
Kiedy Carrie w końcu powiedziała mu – trzęsącymi się rękami, ledwo stabilnym głosem – że jest w ciąży, usiadł na podłodze w kuchni i rozpłakał się. Nie głośno. Wystarczająco, by się przestraszyć. Maxine przyszła na świat po długiej, skomplikowanej ciąży i jeszcze dłuższym porodzie. I tak była idealna.