Carrie opadła na krzesło obok Mike’a, płacząc – nie z poczucia winy, nie ze złości, ale z ulgi tak ostrej, że aż bolesnej. Eleanor nie chciała jej skrzywdzić. Okazało się, że miłość nie zawsze wystarczała. „Powtarzające się narażenie – wyjaśnił cicho lekarz. „Małe ilości. Z biegiem czasu. Wystarczające, by wywołać gorączkę, letarg, zahamowanie apetytu. Zwłaszcza u dziecka jej rozmiarów”
Mike siedział nieruchomo, gdy dotarły do niego te słowa. Ręce trzęsły mu się teraz otwarcie i nie próbował tego powstrzymać. Zacisnął dłonie, pochylił głowę i rozpłakał się – nie głośno, nie dramatycznie, ale ze złamaną powściągliwością kogoś, kto trzymał się razem zbyt długo.