Kierownik banku każe starszemu rolnikowi czekać 2 godziny – jego twarz zmienia się, gdy wchodzą członkowie zarządu

Mężczyzna obok niej patrzył. Elias skinął głową, wrócił do swojego krzesła, usiadł i spojrzał na swoje dłonie, nic nie mówiąc. Usiadł lekko do przodu, tak jak to się robi, gdy spodziewasz się, że w każdej chwili zostaniesz wezwany, z teczką na kolanie i kapeluszem w dłoni. Obserwował drzwi na korytarz. Gdzieś zza nich, ledwo słyszalnie ponad hałasem w holu, usłyszał głosy.

Odległość sprawiała, że większość z nich była raczej tonem niż słowami. Ale jedno słowo zabrzmiało wystarczająco wyraźnie. Farmer. Potem głos Fitcha, niższy, niespieszny. Kilka słów, których Elias nie dosłyszał. Potem coś, co brzmiało jak czekanie i coś, co brzmiało jak zajęcie.