Fitch siedział za biurkiem. Whitmore – dobrze ubrany mężczyzna, który przeszedł tędy czterdzieści minut temu – siedział naprzeciwko niego. Obaj podnieśli wzrok. „Panie Boone Głos Fitcha był wyważony, głos człowieka, który już wcześniej rozładowywał takie sytuacje i uważał je za lekko nużące. „To nie jest dobry moment
„Czekam już od dwóch godzin Bez emocji. Tylko fakty. „Zostałem wezwany po śmierci mojej żony. Byłem umówiony na dziesiątą. Jest prawie południe Whitmore poruszył się na krześle. Spojrzał na Eliasa, potem na Fitcha, a potem z powrotem na Eliasa. „W porządku – powiedział z łatwością kogoś, kto może sobie pozwolić na szczodrość. „Nie mam nic przeciwko czekaniu. Proszę, nie krępuj się