„Doceniam, że to trudny czas. Ale mam oddział do prowadzenia i nie mogę pozwolić na niecierpliwość – wtrącił się Elias – Nie mów o niecierpliwości Fitch przerwał. „Siedziałem na tym krześle przez dwie godziny bez słowa. Patrzyłem, jak ludzie, którzy przyszli po mnie, byli widziani przede mną. Nie powiedziałem o tym ani słowa, aż do teraz. Nie nazywaj tego zniecierpliwieniem”
Coś zamigotało na twarzy Fitcha. Nie wyrzuty sumienia. Coś bliższego ponownej kalkulacji. A potem zniknęło. Ruszyli w głąb korytarza, nie decydując się na to – Elias nie ustępował, Fitch parł naprzód, a Cindy próbowała stanąć między nimi.