Kierownik banku każe starszemu rolnikowi czekać 2 godziny – jego twarz zmienia się, gdy wchodzą członkowie zarządu

Notatka, którą nabazgrał na odwrocie koperty podczas rozmowy telefonicznej trzy tygodnie temu, leżała już na kuchennym stole, gdzie ją trzymał. Podniósł ją i przeczytał jeszcze raz, mimo że szczegóły miał już zapamiętane. Hargrove Savings Bank. 10 rano. Pan Gerald Fitch. Kobieta przez telefon była dość miła.

Chodziło o konto Margaret, drobną sprawę administracyjną, którą należało załatwić osobiście. Rutyna, tak to nazwała. Zapisał nazwisko i godzinę, podziękował jej dwa razy, po czym rozłączył się i przez dłuższą chwilę stał w kuchni, nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić. Z natury nie był nerwowym człowiekiem.