Kilka ręczników dalej rozległy się śmiechy, a starszy mężczyzna, który wcześniej spojrzał na Claire z politowaniem, teraz skinął głową z aprobatą. Claire odchyliła się do tyłu na krześle, a kąciki jej ust wygięły się w zadowolonym uśmiechu.
„Dzieci będą dziećmi” – powiedziała lekko, a jej głos był na tyle głośny, że dało się go usłyszeć. Matka zamarła na pół sekundy, oczy zwęziły się w ostre szparki, po czym gwałtownym ruchem wepchnęła laptopa do torby. Pospiesznie zwinęła ręcznik, zatrzasnęła pokrywę chłodziarki i zawołała Liama przyciętymi, ciasnymi sylabami.