„Przyjdź jutro – powiedział Marcus. „Chciałbym poznać twoje zdanie na temat kilku rzeczy” „Oczywiście. W każdej chwili” Po rozłączeniu się, Marcus siedział przez długi czas. Na zewnątrz, przez okno, widział Wren w ogrodzie z Tytanem obok niej, pies opierał się swoim ogromnym ciężarem o jej kolano.
Marsh przybył następnego ranka bez prawników, co powiedziało Marcusowi wszystko o tym, jak bezpieczny wciąż się uważał. Zajął zwykłe krzesło. Jego wyćwiczone ciepło pojawiło się jak na zawołanie. Marcus obserwował to i poczuł, że robi mu się bardzo zimno. Nie czuł już współczucia dla tego człowieka.