Bill wyglądał promiennie, gdy Ashley go zobaczyła, spokojny i pewny siebie, ze wszystkim, co w nim kochała. Jego obecność ją uspokajała. Dopóki jego wzrok nie przesunął się poza jej ramię w stronę rodziców, coś subtelnego, ale niewątpliwego zmieniło się w jego wyrazie twarzy.
Jego uśmiech osłabł, tylko nieznacznie. Była to najmniejsza przerwa, łatwa do przeoczenia, ale Ashley to wyłapała. Chwila minęła szybko, zastąpiona opanowaniem, ale krótkie wahanie utkwiło w jej umyśle, niepokojąc w sposób, którego nie potrafiła od razu wyjaśnić.