Rowena nie odpowiedziała od razu. Spojrzała na Ashley uważnie, jakby ostrożnie dobierając każde słowo. „To nigdy nie miało cię zranić – powiedziała cicho. Spokój w jej głosie tylko podsycił gniew Ashley, sprawiając, że jej powściągliwość wydawała się raczej lekceważeniem niż uprzejmością.
„Zranić mnie?” Ashley zaśmiała się gorzko. „Nie mogłaś tak myśleć. To celowe działanie. Jak wszystko inne Gestem wskazała niejasno między nimi. „Lata dystansu i w taki sposób pojawiasz się w dniu mojego ślubu? Jej głos załamał się pomimo jej determinacji.