Jeden z oficerów wyjął ze swojego plecaka nożyce do cięcia śrub. Wyłamanie zamka zgrali w czasie z szumem pobliskiego generatora. Szybkim, wyćwiczonym ruchem przecinak przebił się przez zamek. Zatrzasnął się, a Katherine złapała go, zanim uderzył o ziemię, serce waliło jej w gardle.
Otworzyła drzwi na tyle, by wślizgnąć się do środka. Powietrze było gęste od gorąca i nieświeżego oddechu. W środku ludzie siedzieli ramię w ramię, patrząc na siebie z niedowierzaniem. Mężczyzna wyszedł naprzód – tępy, zmęczony, ale niewątpliwy. „Kim jesteś? – zapytał. Katherine napotkała jego spojrzenie. „To ja znalazłam twoją wiadomość na dyktafonie