Vincent nie odrzucił jej starań. To była najgorsza część. Zgodził się. Powiedział, że może nie muszą się z niczym spieszyć. Może mogliby „zobaczyć, jak się czują” Alexis trzymała się tego sformułowania jak liny ratunkowej. Przeorganizowała swoje dni.
Gotowała obiady, których nie robiła od lat. Starała się być lżejsza, delikatniejsza, mniej… sobą, w sposób, w jaki wydawał się tego chcieć. W pracy przynajmniej oficjalnie nic się nie zmieniło. Na papierze jej rola pozostała nienaruszona. Ale atmosfera już nie. Rozmowy ucichły, gdy weszła do pokoju.