Później tej nocy Alexis leżała w swoim dziecięcym pokoju, wpatrując się w sufit, który znała na pamięć. Nie była spokojna. Nie była pewna siebie. Ale po raz pierwszy odkąd Vincent poprosił o rozwód, nie była też bezsilna.
A to miało większe znaczenie, niż się spodziewała. Biuro prawnika pachniało starym papierem i pastą do polerowania. Nie było imponujące, ale sprawiało wrażenie solidnego. Był to rodzaj miejsca, w którym decyzje podejmowano ostrożnie i rzadko je cofano.