Vincent przybył otoczony pewnością siebie. Jego prawnicy mówili wyćwiczonym tonem. Odnosili się do wycen, prognoz, struktur własności – rzeczy, które Alexis kiedyś sama zbudowała. Alexis siedziała obok swojego adwokata i nic nie mówiła.
Kiedy nadeszła jej kolej, sędzia spojrzał na nią uprzejmie. Niemal ostrożnie. „Pani Dunst – powiedziała – czego pani żąda w tym pozwie?” Alexis wstała. „Alimentów na dziecko – powiedziała. Pokój się poruszył. Vincent zamrugał. Jeden z jego prawników pochylił się do przodu, marszcząc brwi.