W domu znów zapanowała cisza. Brian spojrzał na pudełko na stole, potem na listy przewiązane wyblakłą niebieską wstążką. Usiadł, wyciągnął najbliższy z nich tak ostrożnie, jak tylko mógł i wysunął papier. Pismo było schludne, lekko pochylone w prawo.
Kilka pierwszych linijek było zbyt rozmazanych, by je odczytać, ale dalej atrament się trzymał. …Jamie ciągle pyta, kiedy wracamy do dużego domu. Brian wyprostował się nieco. Czytał dalej. List nie był formalny.