Brian usiadł powoli. Więc to było to. Mniejszy dom. Zakopane pudełko. Taśma. Mieli zamiar wrócić. Poszukał ponownie, tym razem Jamesa Whitakera. To zaprowadziło go gdzieś niemal natychmiast. Profil LinkedIn. Po dwudziestce. To samo hrabstwo. Te same oczy, co u chłopca na zdjęciu.
Brian przez chwilę wpatrywał się w ekran, po czym skopiował numer telefonu podany na stronie firmy i zadzwonił. Mężczyzna, który odebrał, na początku brzmiał na rozkojarzonego. „James Whitaker”