Był precyzyjnie dopasowany do jego szyi – nie na tyle luźny, by zsunąć się na głowę, nie na tyle ciasny, by go dusić. Celowo. Kontrolowany. Jej klatka piersiowa zaczęła się napinać, ale nie z powodu wieku. Z uświadomienia sobie tego. „To się zdejmie – powiedziała pod nosem. „Teraz Rex spojrzał na nią, nie spuszczając z niej wzroku, jakby rozumiał jej wysiłek, nawet jeśli wiedział, że się nie powiedzie.
Wyprostowała się powoli, oczyszczając dłonie z piasku. Jej umysł poruszał się po opcjach szybko, sprawnie – tak jak kiedyś, gdy Michael dzwonił zza oceanu, a ona musiała interpretować ton bardziej niż słowa. Było tylko jedno miejsce, któremu ufała i które mogło się temu przyjrzeć. Doktor Martinez. Jeśli ktokolwiek mógł zeskanować urządzenie lub bezpiecznie je przeciąć, to właśnie ona.