Sarah przesunęła kciukiem po ekranie. „To znaczy, że nie wejdziemy w pułapkę bez wsparcia – powiedziała niskim, ale spokojnym głosem. „To znaczy, że przeżyjemy wystarczająco długo, by go odzyskać Eleanor skinęła głową. „Zadzwoń – szepnęła. Sarah wybrała numer. Sarah przyłożyła telefon do ucha, wpatrując się w ciemną linię podjazdu.
Jej głos celowo pozostawał spokojny – kliniczny, rzeczowy, taki, jakim mówiła, gdy czyjeś zwierzę krwawiło, a panika nie pomagała. „Tak – powiedziała. „Jestem weterynarzem. Owczarek niemiecki został skradziony z mojej kliniki podczas sedacji. Śledziliśmy osobę, która go zabrała. Jesteśmy teraz na miejscu Eleanor trzymała tablet na kolanach.