Zanieśli Rexa głębiej do stodoły i wsunęli go do pustej klatki, jakby był inwentarzem. Drzwi zamknęły się z brzękiem. Eleanor ścisnęło się gardło. Sarah dotknęła jej nadgarstka – nie rób tego. Wtedy jeden z psów stojących najbliżej ściany podniósł głowę i spojrzał prosto w szczelinę. Szczeknął. Ostro. Zaalarmowany.
Kora wywołała resztę – skomlenie, szczekanie, pazury drapiące metal. Cała stodoła natychmiast się obudziła. Sarah odciągnęła Eleanor do tyłu. Ukryły się za krzewami przyciśniętymi do fundamentów, z płaskimi ciałami i walącymi sercami.