Młode oswobodziło się i rzuciło prosto w pierś matki, przyciskając się do jej futra i jęcząc z ulgi. Rodzina znów była cała. Niedźwiedzie nie odeszły od razu. Przez chwilę stały razem na polanie – matka delikatnie przyciskała pysk do głowy młodego, a większy niedźwiedź pilnował w pobliżu drzew.
Evelyn cofnęła się, by dać im przestrzeń, a jej ręce wciąż trzęsły się po konfrontacji. Adrenalina opadała, pozostawiając jedynie zmęczenie i rosnącą jasność. Zaufali jej. A ona widziała dlaczego.