Alan zbliżył się do tego miejsca z niepokojem, śnieg chrzęścił pod stopami, gdy się zbliżał. Słabe, dziwne dźwięki były wciąż słyszalne, stłumione i niemal nawiedzające w ciszy burzy. Jego umysł szalał, a każdy krok przybliżał go do odpowiedzi.
Przyklęknął, łapiąc oddech, gdy ostrożnie odgarniał cienką warstwę śniegu, która pokrywała stworzenia. Ku jego zdumieniu, stworzenie, które wydawało dziwne odgłosy, które wcześniej przestraszyły Alana, nie było kotkiem.