Zostawił ją na stacji benzynowej dla żartu, a potem zniknęła bez śladu..

Cisza, która po tym nastąpiła, była cięższa niż krzyk. Otworzył usta, by przeprosić, ale ona już się odwróciła, a jej nowe życie kroczyło obok niej jak zbroja. Stał tam bez ruchu, a przeprosiny rozpłynęły się, zanim zdążyły wzbić się w powietrze.

Patrzył, jak odchodzi, jak światło słoneczne przelewa się przez szklane drzwi, gdy w nich znikała. Przez chwilę myślał o zawołaniu jej imienia, ale lata zasłoniły mu usta. Zdał sobie sprawę, że niektóre duchy nie znikają. Po prostu przestają czekać na odnalezienie.