Bez słowa drugi pracownik podniósł tacę z wózka i zniknął w kuchni, bez zapowiedzi, przeprosin czy wyjaśnień. Wózek wrócił lżejszy, jakby taca w ogóle nie istniała. Alyssa obserwowała przestrzeń, którą po sobie pozostawił, zdając sobie sprawę, że ona też teraz liczy.
Sygnalizator zapięcia pasów zabrzęczał cicho i włączył się. Sekundę później ponownie się wyłączył. Nie pojawił się żaden komunikat ani wyjaśnienie. Kilku pasażerów podniosło wzrok, zdezorientowanych, niektórzy mamrotali coś o wakacyjnych opóźnieniach, a potem wzruszyli ramionami. Alyssa tego nie zrobiła. Ta chwila była jak wahanie, jakby sam samolot rozważał coś ważnego.