Powoli, ale pewnie, rozpoczął się proces uzdrawiania. Julia, Lucy i Billy zaczęli otrząsać się z emocjonalnych blizn. Śmiech dzieci ponownie wypełnił rezydencję, a ich życie nie było już w cieniu osądu miasta. Stopniowa akceptacja miasta posłużyła jako kojące lekarstwo dla ich zranionych serc.
W miarę upływu tygodni Julia, Lucy i Billy z nadzieją spoglądali w przyszłość. Mieszkańcy miasteczka, którzy teraz pogodzili się z prawdą, również leczyli się, uczyli i rozwijali. Miasto zaczynało znów czuć się jak dom, a przeszłość powoli odchodziła w odległe wspomnienie.