To nie miało sensu. Lina powiedziała mu – a przynajmniej tak zrozumiał – że nie ma rodziny. Przysięgła, że wszystko przepadło, zmiecione z powierzchni ziemi w tamtej katastrofie. „Wiesz, kogo odwiedziła? Zapytał Ethan, starając się utrzymać równy głos, choć gardło miał ściśnięte.
Kierownik pochylił się bliżej, zniżając głos niemal konspiracyjnie. „Nie jestem pewien. Nigdy nie wspomniała o tej osobie, a ja nie chciałem się wścibiać. Ale można powiedzieć, że bardzo jej na niej zależało” Ethan poczuł te słowa jak uderzenie tępym narzędziem w bok czaszki.