Ponownie pomyślała o transakcjach wypłaty. Brett nigdy nie był impulsywną osobą. Hazard wydawał się mało prawdopodobny. Romans? Myślenie o długach było gorsze. Wyobraziła sobie pieniądze znikające w czyichś rękach, finansujące życie, którego nie znała, budowane po cichu za jej plecami.
Teraz, gdy znalazła pocztę dotyczącą domu, wypłaty same ułożyły się w dowody. Sprzedaż, gotówka, zniknięcie. Miało to sens w okrutny, logiczny sposób. Cokolwiek robił, było to kosztowne i ukryte. Nie zastanawiała się już, czy coś jest nie tak. Wierzyła, że dokładnie rozumie, jakie to było zło.