Za późno dowiedziała się, że jej mąż sprzedaje ich dom!

Pobrali się po dwóch latach, wierząc, że stabilność wystarczy, a wspólne wartości i cierpliwość poprowadzą ich naprzód. Uważali, że miłość nie potrzebuje ciągłego potwierdzania. Potrzebowała zaufania, zaangażowania i miejsca na spokojny rozwój. Ich przysięga była praktyczna i szczera, zbudowana z myślą o wytrwałości, a nie spektakularności.

Przez długi czas to wystarczało. Życie toczyło się przewidywalnie i komfortowo. Płacili rachunki, planowali wakacje i wspierali kariery. Pojawiały się wyzwania, ale nic nie zagrażało fundamentom, które zbudowali. Stabilność wydawała się sukcesem, znakiem, że wszystko robili dobrze, nawet gdy podekscytowanie ustępowało rutynie, znajomości i codziennemu przyzwyczajeniu.