Lekko przyłożył ucho do drewna – żadnego ruchu, żadnych kroków, nic, co sugerowałoby, że ktoś jest w środku. Spróbował zadzwonić do drzwi. Nadal nic. Gdy się cofnął, drzwi po jego lewej stronie otworzyły się z trzaskiem. Wyjrzała z nich starsza kobieta, uśmiechając się przepraszająco, niemal z wahaniem. „Szukasz Miry?
„Tak – odpowiedział szybko Evan. „Widziałeś ją? Albo moją żonę, Larę? Próbuję ją znaleźć Wyraz twarzy sąsiada zmienił się z rozpoznaniem. „Och… Tak, być może. Ktoś tu był zeszłej nocy Zniżyła głos, jakby dzieliła się czymś delikatnym.