Jack wpatrywał się w nią. Z bliska było jeszcze gorzej. Te same oczy. Te same usta. Ta sama zmarszczka między brwiami. „To ja – powiedział, słysząc napięcie w swoim głosie. „Jack Spojrzała między nim a Eli, zdezorientowana. „Chyba pomyliłeś osoby – powiedziała. Potem jej wzrok padł na Eliego. Pojawiło się w nich rozpoznanie. Niewielkie, ale niewątpliwe.
„Byłeś z Willow – powiedziała cicho. Eli skinął głową. Coś nieczytelnego przesunęło się po jej twarzy, a potem zniknęło. Spojrzała z powrotem na Jacka. „Chciałbyś wejść? – zapytała. „Myślę, że powinniśmy porozmawiać Jack powinien był odmówić. Ale z twarzą Sary stojącą przed nim i jego synem obok, który próbował się nie trząść, żadna jego część nie była w stanie odejść.