Mój syn odprowadził zagubioną dziewczynkę do domu. Kobieta, która otworzyła drzwi, była moją zmarłą żoną.

Przytaknął więc. I wszedł za nią do środka. Dom był ciepły i przytulny. Dziecięce rysunki na ścianie. Małe buciki przy drzwiach. Zapach czegoś gotującego się gdzieś głębiej w domu. Jack ledwo to zauważył. Był zbyt zajęty patrzeniem na nią. Zaprowadziła ich do kuchni i postawiła na stole trzy kubki, nie pytając, czego ktoś sobie życzy.

Uderzyło go to mocniej niż powinno. Sarah zawsze robiła to samo. „Usiądź – powiedziała cicho. Jack usiadł. Eli usiadł obok niego. Chwilę później Willow pojawiła się w drzwiach, zaglądając za framugę. Najpierw spojrzała na Eliego. „Wróciłeś – powiedziała. Eli wzruszył ramionami. „Tak Weszła do pokoju. „Chcesz zobaczyć mojego królika?