Ta blizna zbudowała ich firmę. Ta blizna zmieniła bieg ich życia. I nie było jej na kobiecie stojącej w jego sypialni. Jack odwrócił wzrok, zanim się odwróciła. Jego serce biło zbyt mocno. Zbyt szybko. Zmusił się do normalnego oddychania. Zmusił swoją twarz, by pozostała nieruchoma. Zmusił się, by nic nie mówić.
Chwilę później Rosalind wdrapała się do łóżka obok niego, ciepła od prysznica, pachnąca mydłem i czymś kwiatowym, czego nie potrafił zlokalizować. Powiedziała coś miękkiego i zwyczajnego. Nie usłyszał tego. Leżał w ciemności z pulsem uderzającym mu do gardła i jedną wyraźną myślą przesuwającą się przez niego raz za razem, za każdym razem ostrzejszą niż poprzednia.