Zanim Eli wyszedł do szkoły, Jack podjął już decyzję. Poczekał, aż dom opustoszeje. Potem podszedł do szafki w holu i wyciągnął stare pudło, którego nie otwierał od lat. Rzeczy Sary. Znalazł szczotkę do włosów na dnie, owiniętą w stary szalik, którego nie miał serca wyrzucić. Kilka ciemnych kosmyków wciąż tkwiło w jej włosiu.
Jack wpatrywał się w nią przez sekundę dłużej niż było to konieczne. Potem zamknął pudełko i zadzwonił. Adrian odebrał po trzecim dzwonku. On i Jack znali się na długo przed awansami, siwieniem na skroniach i wyczerpaniem, które zdawało się na stałe osiadać na mężczyznach, którzy zbyt długo pozostawali w trudnej pracy.